Krzyku zabijanej Marleny nie mógł usłyszeć nikt.

Krzyku nastolatki zabijanej przez swojego chłopaka nie mógł usłyszeć nikt. Piwnice kamienicy przy ul. Królewskiej w Lublinie, w których doszło do zbrodni, są głębokie niczym lochy i żaden dźwięk się stamtąd nie miał szans wydostać. Dlaczego Jan W. (21 l.) zamordował Marlenę Z. (†19 l.) też się nie dowiemy, bo sąd, który zajmował się zbrodnią, utajnił rozprawę. Wiadomo jedynie, jaki dostał wyrok. W poniedziałek został skazany na zaledwie 15 lat więzienia. Nawet po odsiedzeniu całości kary będzie ciągle młodym człowiekiem, który mimo krwi na rękach będzie się mógł cieszyć jeszcze życiem.

W poniedziałek został skazany na 15 lat więzienia. Nawet po odsiedzeniu całości kary będzie ciągle młodym człowiekiem, który mimo krwi na rękach będzie się mógł cieszyć jeszcze życiem.

Zbrodnia, do której doszło rok temu w starej kamienicy, wstrząsnęła wieloma ludźmi. Od samego początku była owiana mgłą tajemnicy. W głębokich, kilkupiętrowych piwnicach policjanci znaleźli ciało młodej dziewczyny, przykryte starym materacem. O zbrodni zawiadomił ich sam sprawca, kolega z klasy Marleny a jednocześnie jej chłopak.

– Janek nie zdał w klasie maturalnej i trafił do naszej klasy. Szybko przypadli sobie z Marleną do gustu. Oboje lubili oglądać horrory i pewnie to ich zbliżyło – opowiadali zaraz po zdarzeniu znajomi pary ze szkoły hotelarskiej w Lublinie.

Młodzi ludzie zaczęli się spotykać. Marlena pochodziła z Podkarpacia, wynajmowała stancję, dorabiała jako kasjerka w hipermarketach. Jan mieszkał z rodzicami w centrum Lublina, na spokojnej ale prestiżowej ulicy. Popołudniami zjawiali się w piwnicach przy ul. Królewskiej. Klucz do „lochów” dostawali od jednego z mieszkańców, znajomego chłopaka.

Na ostatnie randkę chłopak przyszedł wyposażony w dwa noże. Tak, jakby planował makabrę. Piątkowego wieczora zaatakował Marlenę. Z obrażeń jakie znaleziono podczas sekcji zwłok wynika, że dziewczyna próbowała się bronić, ale nie dała rady. Jan W. uciekł, po zakończeniu weekendu sam zgłosił się na policję. I prawdopodobnie to oraz fakt, że się przyznał do winy, jest osobą młodocianą i obiecał zapłacić rodzicom zamordowanej dziewczyny 150 tysięcy złotych spowodowało, że dostał niską jak za taką zbrodnię karę. Sąd skazał go jedynie na 15 lat pobytu za kratami.

– Wystąpiliśmy o uzasadnienie wyroku. Zapoznamy się nim i wtedy zdecydujemy, czy będziemy się odwoływać od tego wyroku – mówi Agnieszka Kępka rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie. JAG

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udostępnij