Urodziła martwe dziecko. Zmarła 9 godzin później

Tuż przed porodem żony pana Marcina doszło do komplikacji. Dziecko przyszło na świat martwe. Kobieta zdążyła się z nim pożegnać i straciła przytomność, a chwilę później zmarła. Sprawę jej śmierci bada prokuratura.

Tuż przed porodem żony pana Marcina doszło do komplikacji. Dziecko przyszło na świat martwe. Kobieta zdążyła się z nim pożegnać i straciła przytomność, a chwilę później zmarła. Sprawę jej śmierci bada prokuratura.
Prokuratura bada czy podczas porodu nie doszło do nieprawidłowości
Poród pani Katarzyny nastąpił już po wyznaczonym terminie, w 41 tygodniu ciąży. Początkowo miała rodzić siłami natury, ale ostatnie KTG wykazało, że tętno dziecka było nieprawidłowe. Kobieta nie miała siły przeć, więc zdecydowano, że niemowlę przyjdzie na świat przy pomocy próżnociągu. Pani Katarzynie razem z noworodkiem wypadło łożysko. Położna odcięła pępowinę i wezwała zespół reanimacyjny. Dziecka nie udało się uratować – relacjonuje UWAGA! TVN.

Chwilę później kobieta dostała krwotoku. W nocy dwa razy doszło u niej do zatrzymania akcji serca. Dostawała leki i przetaczano jej krew. Usunięto jej też narządy rodne. Niestety, pani Katarzyna po dziewięciu godzinach zmarła. Prokuratura w Katowicach bada, czy podczas porodu nie doszło do nieprawidłowości.

Kancelaria specjalizująca się w kwestiach medycznych, do której udał się pan Marcin, twierdzi że decyzja o użyciu próżnociągu była błędna. Znacznie bezpieczniejsze dla kobiety byłoby cesarskie cięcie. Podczas wcześniejszego porodu pani Katarzyny także doszło do komplikacji. Dyrektor szpitala w Pyskowicach broni lekarzy, ale eksperci, z którymi kontaktowała się UWAGA! TVN mają wątpliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udostępnij